ZARZĄDZAJĄCY RYZYKIEM

Nie chodzą na spotkania, nie udzielają się w mediach, jednak gdyby nie oni, inwestowanie w fundusze byłoby co najmniej … ryzykowne. Dziś o zarządzających ryzykiem.

Zarządzający ryzykiem to obowiązkowe stanowisko w każdym TFI. Obecnie w Polsce takich osób jest trochę ponad sześćdziesiąt. Jeśli jednak z rynkiem funduszy inwestycyjnych jesteś związany jako uczestnik, najprawdopodobniej nie poznałeś żadnego z nich. Jak to możliwe?

Zanim odpowiem na to pytanie, zapytam Cię, czy leciałeś kiedyś samolotem? Najprawdopodobniej tak. Bez względu na to kiedy to było, na pewno miałeś do czynienia, być może nawet o tym nie wiedząc, z kontrolerem ruchu lotniczego, czyli osobą bez której wiedzy i zezwolenia nie mógłby się odbyć żaden start, ani tym bardziej żadne lądowanie.

To kontrolerzy lotów sprawiają, że nie dochodzi do katastrof, a samoloty poruszają się według z góry określonych współrzędnych. Podobnie jest z zarządzającymi ryzykiem. Każdy fundusz posiada ściśle określoną ekspozycję na ryzyko. To taka miara, którą wyznacza się w oparciu o wartości poszczególnych elementów składowych, do których należą między innymi:

ryzyko kontrahenta– czyli wartość ustalonego przez fundusz niezrealizowanego zysku na transakcjach, których przedmiotem są niewystandaryzowane instrumenty pochodne, bez uwzględniania opłat i świadczeń ponoszonych przez fundusz przy zawarciu transakcji, w szczególności premii zapłaconej przy zakupie opcji;

ryzyko płynności– czyli ryzyko polegające na braku możliwości sprzedaży, likwidacji lub zamknięcia pozycji w aktywach funduszu, przy ograniczonych kosztach i w odpowiednio krótkim czasie, na skutek czego jest zagrożona zdolność funduszu do stałego spełniania warunków określonych w ustawie;

ryzyko rynkowe – czyli ryzyko poniesienia przez fundusz straty wynikającej z wahań wartości rynkowych pozycji wchodzących w skład aktywów funduszu na skutek fluktuacji zmiennych rynkowych, takich jak stopy procentowe, kursy walutowe, ceny akcji lub zdolność kredytowa emitenta.

Mógłbym wymieniać dalej, gdyby nie to, że właśnie rozbolała mnie głowa. A gdy pomyślę, że miałbym tak przez osiem godzin, pięć dni w tygodniu …  zaczyna boleć jeszcze bardziej.

Bez żartów, przecież temat jest bardzo poważny.

Na podstawie wymienionych wyżej kategorii ryzyka ustalana jest całkowita ekspozycja na ryzyko. W teorii to takie trochę masło maślane. W praktyce, masa danych niezbędnych do przeanalizowania, czyli chleb powszedni dla risk managera.

Czym zajmuje się zarządzający ryzykiem?

Do zadań zarządzającego ryzykiem należy w szczególności:

  1. wdrażanie procesów, metod i procedur zarządzania ryzykiem wynikających z polityki zarządzania ryzykiem;
  2. zapewnienie zgodności działania każdego zarządzanego funduszu z systemem limitów ryzyka ustalonym dla tego funduszu, w tym z limitami całkowitej ekspozycji oraz limitami ryzyka kontrahenta;
  3. realizacja zadań z zakresu sprawozdawczości wewnętrznej.

Sylwetka idealnego kandydata oraz zarobki

Choć na tym stanowisku zatrudniani są niekiedy prawnicy, idealny kandydat to osoba, która posiada wykształcenie z zakresu inżynierii finansowej lub matematyki.

Praca zarządzającego ryzykiem to praca na skomplikowanych systemach analitycznych przy wykorzystaniu magicznych wzorów, których znajomości nie powstydziłby się żaden uczeń Hogwartu. A ponieważ, w dzisiejszych czasach magiczna wiedza jest w cenie, zarobki zarządzających ryzykiem są zbliżone do zarobków inspektorów nadzoru.

Podsumowanie

Praca zarządzającego ryzykiem należy do kategorii tych prac, których celem jest raczej zapobieganie, niż niwelowanie skutków. I mogłoby się wydawać, że jest ona mało spektakularna, ale przecież mówimy cały czas o pieniądzach, a wiadomo, że tu jak nigdzie indziej bezpieczeństwo to podstawa.

I na tym zakończę. W następnym artykule przybliżę sylwetkę agentów do zadań specjalnych, czyli sprzedawców w TFI.

Cześć!

Share Button

Comments

comments