Po kryptowaluty poszedłem do … Żabki

Trochę ponad tydzień temu zamieściłem na blogu zapowiedź pojedynku gigantów. Organizując walkę pokroju potyczki w obrotnie tytułu mistrza konfederacji WTO, WTA oraz WTC razem wziętych, postanowiłem zaprosić do prawego narożnika kryptowaluty, lewy obsadzając funduszami inwestycyjnymi.

Podobnie, jak w przypadku zawodowych bokserów, również formy inwestycji, które wybrałem wymagały ode mnie udziału podmiotów trzecich. W profesjonalnym sporcie każdy ma swojego managera, który organizuje poszczególne walki, czy negocjuje stawki. W moim przypadku niezbędne okazało się utworzenie profilu w dwóch platformach, za pośrednictwem których dokonywał będę transakcji. Dziś kilka słów o pierwszej z nich.

Baza wirusów została zaktualizowana

Handel kryptowalutami wiąże się z koniecznością ich nabycia. Zrobić to można na kilka sposobów: kupując je na giełdzie, w wirtualnym kantorze lub po prostu wydobywając. Ostatnia opcja odpada. Kopanie walut wirtualnych, choć nie wymaga zjeżdżania pod ziemię, to ciężka robota, absorbująca bardzo dużo czasu i pieniędzy. Dziś, ze względu na wyśrubowane ceny sprzętu oraz duże zainteresowanie kopaniem, opłacalność wydobywania walut wirtualnych, w mojej ocenie, stoi pod dużym znakiem zapytania. Zostaje zatem opcja kantoru lub giełdy.

Zasada działalności kantorów prowadzących sprzedaż walut wirtualnych zbliżona jest do ich odpowiedników oferujących euro, dolary czy korony. Za określoną kwotę wyrażoną w złotych polskich można kupić jednostkę waluty wirtualnej lub jej ułamkową część. W przypadku sprzedaży określonej waluty, całą procedurę należy odwrócić. Tak jak w przypadku tradycyjnych kantorów, również kantory kryptowalut mają różne kursy. Warto wziąć to pod uwagę przy chęci nabycia bitcoinów, litecoinów czy ethereum.

Moje czysto spekulacyjne podejście oraz chęć handlowania kryptowalutami ze stosunkowo dużą częstotliwością, sprawiły, że kantory walut wirtualnych nie spełniły moich oczekiwań. Najrozsądniejszą opcją było zatem założenie profilu na jednej z giełd walut wirtualnych. I tak też zrobiłem.

Po gruntowej analizie rynku, zdecydowałem się na utworzenie profilu w BitBay. O wyborze tej platformy zadecydowała skala, dobre pozycje w rankingach oraz pozytywne oceny pozostałych użytkowników. BitBay to największa polska giełda walut wirtualnych.

Jak wygląda utworzenie konta?

Kreowanie wokół kryptowalut opinii na wpół legalnej formy inwestycji udzieliło się i mi. Oczami wyobraźni widziałem przedstawicieli karteli narkotykowych, którzy w zamian za porcję białego proszku przywiezionego prosto z Kolumbii, zamiast przekazując walizkę wypełnioną zielonymi banknotami jeszcze przed chwilą przykutą kajdankami do nadgarstka księgowego mafii, dokonują rozliczenia za pomocą technologii blockchain.

Jeszcze większe obawy z wejściem w świat kryptowalut miałem wyobrażając sobie hakera siedzącego przed swoim komputerem na przedmieściach Moskwy, który za pomocą kilku kliknięć prawym przyciskiem myszy, mimo zapewnień o tym, że… baza wirusów w moim komputerze została zaktualizowana, wykrada moje dane po to tylko, by sprzedać je później w TOR’ze za równowartość dwóch porcji soljanki.

Przywołane wyżej historie to tylko nieliczne przykłady mojej bujnej wyobraźni, która sprawiła, że do obowiązku dzielenia się danymi osobowymi z BitBay podchodziłem z dużą nieufnością. A muszę przyznać, że informacji o sobie przekazałem całkiem sporo.

Samo utworzenie profilu w BitBay nie należy do trudnych. Wymaga ono podania podstawowych informacji, do których dzielenia się przywykł każdy z nas. Problemy zaczynają się nieco później na etapie autoryzacji.

Ja to ja, Ty to Ty…

Sposobów na uwierzytelnienie profilu w BitBay jest kilka. Jednym z nich jest autoryzacja z wykorzystaniem rachunku bankowego. Mając przed oczami Saszę z Moskwy, który zaciera ręce na samą myśl o swojej soljance, nie chciałem, przynajmniej na tym etapie, dzielić się danymi wymaganymi przy opisywanej formie autoryzacji, dlatego wybrałem formę uwierzytelnienia z użyciem dokumentu tożsamości. W tym celu musiałem podać między innymi numer i serię dowodu, datę jego wydania i ważności, dodatkowo informacje o adresie zamieszkania i z tego co pamiętam numer telefonu. Na tym jednak nie koniec. Po wypełnieniu wszystkich obowiązkowych pól, system zażądał ode mnie przesłania kopii dokumentów potwierdzających moją tożsamość. W tym celu przesłałem obie strony dowodu osobistego oraz potwierdzenie przelewu, które chyba nie mogło być starsze, niż 3 miesiące. Opisując całą sytuację muszę przyznać, że ten etap wywołał we mnie niemałą irytację. Wiązała się ona z koniecznością odpalenia Painta po to tylko, by skan dokumentów oraz potwierdzenie płatności przetworzyć z formatu pdf na jpg. Musisz bowiem wiedzieć, że choć w ramach autoryzacji należy załączyć skany dokumentów lub wyciągi z rachunków, które zazwyczaj z automatu zapisywane są w pedeefach, to ich wgranie do systemu możliwe jest tylko i wyłącznie w formatach zarezerwowanych dla plików graficznych.

Po kilkustopniowej autoryzacji zostało jeszcze potwierdzenie wprowadzonych przeze mnie danych przez BitBay i było po wszystkim. W moim przypadku potwierdzenie danych trwało kilka dni z uwagi na fakt, iż przy pierwszym podejściu zamiast potwierdzenia przelewu przesłałem fakturę, w której wskazany był adres mojego zamieszania. Po otrzymaniu informacji zwrotnej o potrzebie wgrania innego dokumentu oraz przesłaniu przeze mnie potwierdzenia przelewu moje konto zostało w pełni autoryzowane. Standardowo weryfikacja wprowadzonych danych nie powinna trwać dłużej, niż 24 godziny.

Poranne bułki, mleko i pół litecoin’a, czyli kilka słów o zasileniu rachunku

Utworzenie profilu oraz jego uwierzytelnienie to tylko połowa sukcesu. Później przyszedł czas na jego zasilenie. Tutaj, podobnie, jak w przypadku autoryzacji, sposobów do wyboru miałem kilka. O ile dobrze pamiętam były to: przelew bankowy, wpłata w pocztowym okienku lub przy okazji… zakupów w Żabce.

Jeszcze kilka lat temu opłacanie rachunków w spożywczakach było wygodną formą regulowania zobowiązań. Opłacenie rachunku za prąd czy komórkę przy okazji kupowania dziesięciu plasterków salami czy ćwiartki kurczaka wiele osób uchroniło przed koniecznością spędzenia połowy dnia w kolejce do pocztowego okienka.

Jak się okazało, dziś poza opłaceniem rachunków w Żabce można również zasilić swoje konto w BitBay. Żeby to jednak zrobić należy wypełnić wcześniej formularz, na podstawie którego wydana zostanie nam karta wykorzystywana przy regulowaniu zobowiązań.

Choć zasilanie rachunku w Żabce można uznać za całkiem wygodne to niestety nie odbywa się ono za darmo. 2% od każdej wpłaty- tyle wynosi prowizja, jaką należy uiścić, gdy przy okazji kupowania porannego pieczywa, czy kartonu mleka, zechce się zasilić konto do handlowania kryptowalutami.

***

Inwestowanie w waluty wirtualne zaczynam z dwuprocentową stratą. Czy uda mi się ją odrobić? A jeśli tak, to jak szybko? O tym w dalszych artykułach z cyklu „Fundusz kontra…”.

Aha, jeszcze jedno, to nie jest artykuł sponsorowany, następny też nie będzie. I pamiętaj, inwestowanie wiąże się z ryzykiem utraty kapitału.

Share Button

Comments

comments