MALTAŃSKIE OKO OZYRYSA

Trzysta słonecznych dni w roku, wielobarwne łodzie luzzu, niesamowite widoki i … fundusze inwestycyjne. Pora na kolejny artykuł z cyklu “Jednostka w podróży”. Dziś lecimy na Maltę.

Malta to niewielkie wyspiarskie państwo położone na Morzu Śródziemnym. Wszyscy mówią tu po angielsku, i prawie wszyscy… inwestują.

W trakcie krótkiego spring break, postanowiłem sprawdzić, jak wyglądają fundusze inwestycyjne na Malcie. Jednym z pierwszych miejsc, które odwiedziłem była Borża ta’ Malta.

Borża ta’ Malta to maltańska giełda papierów wartościowych. Utworzona ona została w 1992 r., i choć wydawać by się mogło, że w państwie zamieszkałym przez nieco ponad 435 tys. mieszkańców przedsięwzięcie w postaci rynku obrotu papierami wartościowymi nie powinno mieć racji bytu, okazuje się, że jest zupełnie inaczej.

Maltańczycy, o czym się przekonałem, inwestują na potęgę, dowodzi tego chociażby fakt, że według różnych źródeł w maltańskich instytucjach finansowych otworzyli oni dotychczas około 75 tys. rachunków inwestycyjnych. Oznacza to, że co szósty obywatel posiada rachunek maklerski. Imponujące, prawda?

Jak na tym tle wypadają fundusze?

Równie imponująco. Według podstawowego podziału na Malcie występują trzy rodzaje funduszy inwestycyjnych. Są nimi:

  • Alternative Investment Funds (AIFs) (których odpowiednikiem są polskie FIZ oraz SFIO)
  • Undertakings for Collective Investment Schemes (UCITS), (których odpowiednikiem są polskie FIO)
  • Professional Investor Funds (PIFs); (brak polskiego odpowiednika).

Zgodnie z najświeższymi danymi, na Malcie działa łącznie blisko 600 funduszy, a tytuły uczestnictwa wielu z nich notowane są na maltańskiej giełdzie. Wartość aktywów netto wszystkich typów maltańskich instytucji zbiorowego inwestowania oscyluje w granicach 10 miliardów euro. Jak na tak małe państwo, to całkiem sporo.

Czarny PR

Choć Malta uchodzi za jedno z najlepszych miejsc do życia, nie jest ona lubiana przez przedstawicieli organów podatkowych innych państw. Wszystko za sprawą liberalnych zasad fiskalnych, które tu obowiązują. Co o tym wszystkim myślę? Faktem jest, że uregulowania fiskalne obowiązujące na wyspie pozwalają na płacenie niskich podatków, jednak dopóki “ulg podatkowych” nie wykorzystuje się do tzw. agresywnej optymalizacji podatkowej, w mojej ocenie wszystko jest ok.

Czy fundusze maltańskie stanowią konkurencję dla ich polskich odpowiedników?

Według mnie nie. W przypadku funduszy, które prowadzą typową działalność inwestycyjną, są to przecież dwa różne światy. Weźmy dla przykładu takie fundusze akcyjne. Nie znam żadnego polskiego funduszu inwestycyjnego, który kupowałby akcje spółek maltańskich i odwrotnie. To samo dotyczy funduszy hybrydowych, czy obligacyjnych. Potencjalną konkurencję mogłyby stanowić fundusze inwestujące globalnie, jednak czy przeciętnemu Kowalskiemu chciałoby się zapoznawać z wszystkimi dokumentami informacyjnymi funduszu mającego siedzibę na drugim krańcu Europy? Pewnie nie.

A co z funduszami optymalizacyjnymi?

Tutaj sprawa wygląda nieco inaczej. Prawdą jest, że koszty utrzymania funduszy maltańskich mogą być niższe od ich polskich odpowiedników. Różnica nie jest jednak duża. Z informacji do jakich dotarłem wynika, że wysokość opłaty za zarządzanie maltańskimi Professional Investor Funds wynosi w skali roku co najmniej 20 tys. euro. Do tego dochodzi wynagrodzenie audytora i depozytariusza,czyli dodatkowe 30 tys. euro, a przecież to  jeszcze nie wszystko.

Podsumowanie

Śródziemnomorski klimat, niezliczona liczba zabytków, niesamowite widoki, wysoko rozwinięta gospodarka, prawie 600 funduszy, własna giełda i to wszystko w państwie zamieszkałym przez 435 tys. mieszkańców.

Malta robi wrażenie.

Share Button

Comments

comments