Czy pojedynek zejdzie do podziemia?

Gdy kilka tygodni temu zapowiadałem konfrontację funduszy oraz kryptowalut, trochę półżartem przyrównałem ją do pojedynku w stylu Fight Club.  (Dla niewtajemniczonych Fight Club to ten film, w którym Eduard Norton zmęczony dotychczasowym funkcjonowaniem pod dyktatem ciągłego „samoudoskonalania”, za sprawą Brada Pita, zaczyna prowadzić drugie życie. Główny bohater, po wejściu w nową rolę, zaczyna udzielać się w potajemnych walkach stając się jednocześnie jednym z twórców tytułowego Fight Club’u. Oczywiście ustawki Nortona niewiele mają wspólnego z legalnymi konfrontacjami transmitowanymi w systemach pay per view. Co jednak łączy opisywany film z kryptowalutami? A no jeśli tak dalej pójdzie, obawiam się, że waluty wirtualne, podobnie jak uczestnicy kręgu, zmuszone będą zejść do podziemia. Żeby przybliżyć całą historię, cofnijmy się o kilka dni.

W poniedziałek, 5. lutego, media obiegła informacja o wpisaniu największej polskiej giełdy kryptowalutowej na listę ostrzeżeń publicznych. Lista ostrzeżeń publicznych to w dużym skrócie wykaz prowadzony przez Komisję Nadzoru Finansowego, w którym znajdują się dane podmiotów przeciwko którym Komisja skierowała zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia określonej kategorii przestępstw. Czyn, o którego popełnienie KNF podejrzewa twórców BitBay to prowadzenie działalności instytucji płatniczej bez wymaganego prawem zezwolenia. Dodam tylko, że dla potrzeb konfrontacji funduszy z kryptowalutami, to właśnie w BitBay założyłem profil, po to by móc inwestować w waluty wirtualne. Więcej na ten temat przeczytasz pod tym linkiem. Wróćmy jednak do głównego wątku.

Co było dalej?

Dzień po wpisaniu BitBay na listę ostrzeżeń publicznych znalazł się na niej kolejny podmiot – Abucoins sp. z o.o., który podobnie jak BitBay prowadzi działalność jako internetowa giełda kryptowalut. Przestępstwo, o którego popełnienie Komisja podejrzewa Abucoins, podobnie jak w przypadku BitBay’a dotyczy prowadzenia działalności instytucji płatniczej wbrew przepisom ustawy.

Z jednej strony wcale nie dziwię się Komisji Nadzoru Finansowego. Pamiętam jak kilka lat temu, po wybuchu afery Amber Gold to właśnie KNF zarzucano niepodjęcie adekwatnych działań w celu zapobieżenia runięciu piramidy finansowej. Warto jednak pamiętać, że przed upadkiem, Amber Gold również zostało wpisane na listę ostrzeżeń publicznych.

Powracając do ostatnich wydarzeń, tym co może dziwić jest fakt, że spółka prowadząca pierwszą z giełd walut wirtualnych zarejestrowana została w 2010 r. (dane z KRS), zaś platformę transakcyjną uruchomiła w roku 2014. W międzyczasie BitBay zyskał międzynarodowy rozgłos, którego ukoronowaniem było przyznanie w 2017 r. nagrody najlepszej giedły kryptowalut oraz Polskiej Nagrody Innowacyjności. Wydaje się, że czasu na weryfikację legalności działalności Bit Bay było wystarczająco dużo.

Nie ma co jednak snuć teorii spiskowych, mam nadzieję, że cała sprawa niebawem się wyjaśni, warto pamiętać, że w polskim prawie obowiązuje zasada domniemania niewinności. Ja osobiście nie zamierzam wycofywać się ze swoich planów, akceptuję ryzyko związane z wpisem BitBay’a na listę ostrzeżeń publicznych. Czy moja postawa okaże się skrajnym naiwniactwem? Czas pokaże.

Ostatnich kilka dni zaostrzyło podział pomiędzy obozami zwolenników oraz przeciwników walut wirtualnych. Początkowo, ja również złapałem się na tym, że bardzo łatwo daję się wciągnąć w dyskusje, w których rzeczowe argumenty schodzą na drugi plan. W nabraniu zdrowego dystansu wcale nie pomagało mi porównywanie osób dokonujących transakcji na bitcoinach, do handlarzy „koralikami”. Dziś tego typu sformułowania traktuję raczej jako niefortunne przejęzyczenia. Trzeba zdawać sobie sprawę, że kapitalizacja wszystkich walut wirtualnych wynosi obecnie około 400 mld dolarów. W tej branży spotkać można nie tylko przeciętnego Kowalskiego, który naiwnie liczy na szybkie wzbogacenie się niskim kosztem, ale również wielu graczy instytucjonalnych. Warto również pamiętać między innymi o Szwecji, Izraelu czy Estonii, czyli państwach, które zapowiedziały prace nad własnymi narodowymi walutami wirtualnymi.

Zdaję sobie sprawę, że zwolennikom zawierania transakcji na tradycyjnych parkietach nie po drodze z inwestorami kryptowalutowymi i odwrotnie. To o co jednak apeluję to wzajemny szacunek. I tu w sumie powinienem postawić kropkę, jednak jeszcze kilka słów o funduszach. Wczoraj otworzyłem drugą platformę do transakcji na jednostkach uczestnictwa. Relacja z tego wydarzenia w następnym artykule z cyklu „Fundusz kontra…”.

Share Button

Comments

comments