Subiektywnie o propozycji opodatkowania FIZ

Przez pięć lat studiów, trzy lata aplikacji, oraz w trakcie całej mojej dotychczasowej pracy zawodowej żyłem w przekonaniu, że emocjonalne zaangażowanie w pisanie o podatkach, w moim przypadku, jest zwyczajnie niemożliwe. 31. października 2016 roku, pod wpływem działalności pewnego klubu parlamentarnego, wszystko uległo zmianie…

Co się stało?

We wspomnianym dniu, wpłynął do sejmu projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (projekt dostępny jest tu).  Są to cztery strony, które wywołać mogą rewolucję na rynku, w ramach którego obecnie zarządza się aktywami o wartości ponad 260 mld zł.

Oto mój wkład do dyskusji nad „lepszą zmianą”:

O co cały ten hałas?

Można powiedzieć, że o zasady leżące u podstaw funkcjonowania funduszy inwestycyjnych. I nie chodzi tu wcale o interesy wąskiej grupy bogaczy próbujących za wszelką cenę optymalizować podatkowo swoje dochody, przyczyniając się tym samym do spadku konkurencyjności mniejszych graczy. Panie Posłanki i Panowie Posłowie, (zwracam się do Was autorzy projektu ustawy i robił to będę jeszcze kilkukrotnie) jesteście w błędzie i to dużym. Jak bardzo?

Co najmniej tak dużym, jak wielkość powierzchni funkcjonujących w Polsce galerii handlowych, których właścicielami są fundusze. Albo wiecie co, nie, mam lepsze porównanie:

Błąd, który leży u podstaw założeń Waszego projektu jest tak duży, jak poziom IQ wszystkich polskich inżynierów pracujących na rozwojem innowacyjności i konkurencyjności polskiej gospodarki w start upach, których właścicielami są fundusze. W końcu mógłbym pokusić się również o stwierdzenie, że Wasze założenia są tak błędne, jak liczba uczestników funduszy inwestycyjnych zamkniętych, którzy za pośrednictwem tych struktur finansowych prowadzą zwyczajną działalność inwestycyjną. Tego jednak robił nie będę, gdyż byłby to cios poniżej pasa.

Ale…, tak na marginesie, Panie Posłanki i Panowie Posłowie, zdajecie sobie zapewne sprawę z tego, że fundusze inwestycyjne zamknięte, nie służą tylko optymalizacji podatkowej? Przecież nawet w ich nazwie używa się terminu I-N-W-E-S-T-Y-C-Y-J-N-Y. A wiecie też, że certyfikaty niektórych z nich notowane są na giełdzie? Ale optymalizacja, co nie?

Idźmy dalej. Piszecie Drodzy Państwo, że fundusze inwestycyjne zamknięte cechują się brakiem ograniczeń inwestycyjnych (takie stwierdzenie pojawia się dokładnie na drugiej stronie Waszego uzasadnienia). A ja twierdzę, że to nieprawda i to kolejny Wasz błąd. Dowód? Mam ich kilka:

Zajmujecie się Państwo stanowieniem prawa, więc pewnie zdajecie sobie sprawę z istnienia takich oto norm, jak:

Art. 146 ustawy z dnia 27 maja 2004 r. o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi (tekst jedn.: Dz. U. z 2014 r., poz. 157 z późn. zm.) (dalej: UFI)

Art. 148 UFI

Art. 149 UFI

Art. 151 UFI

Art. 152 UFI

Art. 153 UFI

Art. 196 UFI

Mam wymieniać dalej?

Każda z przywołanych wyżej norm stanowi ograniczenie inwestycyjne dla funduszy inwestycyjnych zamkniętych. Co więcej, przepisy prawa powszechnie obowiązującego, o czym zapewne też świetnie Szanowni Państwo wiecie, zawierają, znaczną ilość ograniczeń o charakterze pośrednim, które sprawiają, że fundusz, w porównaniu z innymi podmiotami prowadzącymi działalność na rynku. ma zwyczajnie trudniej. Jakiś przykład? Bardzo proszę, art. 70 zn UFI.

Piszecie Państwo w uzasadnieniu swojego projektu, że jego wdrożenie wywoła pozytywne skutki społeczne, gospodarcze, finansowe i prawne. Do części z nich odniosę się jeszcze w dalszej części, teraz chciałbym skupić się na pozytywnych skutkach gospodarczych. Szkoda, że nie daliście mi Państwo szansy ustosunkowania się do Waszego stanowiska, bo poza sloganem, którym się Państwo posłużyliście, nie przedstawiliście żadnych argumentów. Może ja to zrobię. W uzasadnieniu projektu ustawy piszecie Państwo, że na koniec 2015 r. ogólna liczba funduszy inwestycyjnych zamkniętych wynosiła 815, co stanowiło 90% ogólnej liczby zbiorowych form alokacji kapitału w Polsce. Dużo prawda? A wiecie Drodzy Państwo, że w Islandii, czyli pod względem liczby mieszkańców takiej naszej Bydgoszczy, funduszy inwestycyjnych skierowanych wyłącznie do inwestorów instytucjonalnych jest 85, a łączna ich liczba, wraz z funduszami otwartymi, oraz subfunduszmami to 183? A przecież cała Polska to około sto osiem Bydgoszczy. Napiszę to za pomocą wzoru:

Polska=108xBydgoszcz

Specjalnie się nim posłużyłem, bo wzór jak wiadomo, służy do wyliczeń.

Drodzy Państwo, Wy też opieracie się na wyliczeniach, twierdząc, że Wasza zmiana przyczyni się do zwiększenia dochodów budżetowych o 2 do 2,5 mld zł.

A ja idę o zakład, że proponowana przez Was zmiana takich dochodów budżetowych nie przyniesie.

Twierdzicie Państwo, że fundusze inwestycyjne zamknięte służą optymalizacji podatkowej. I tu się zgadzam (widzicie, nie jestem przedstawicielem opozycji totalnej), pewien sektor rynku funkcjonuje właśnie w ten sposób. Jeśli myślicie jednak Drodzy Państwo, że zmieniając przepisy spowodujecie, że właściciele tego typu struktur będą płacić dodatkową daninę do budżetu, to ja śmiem w to wątpić.

Piszę „dodatkową”, bo przecież, o czym wiemy wszyscy, inwestowanie w tytuły uczestnictwa wiąże się z potrzebą zapłacenia 19-procentowego podatku od zysków kapitałowych (który stanowi przecież formę zryczałtowanego podatku dochodowego). Nie jest więc tak, że dziś będąc uczestnikiem funduszu, podatku się nie płaci. Tak funkcjonuje cały świat, a jeśli nie cały, to znaczna, podkreślę znaczna jego część.

Wróćmy jednak do tematu, bo przecież nie o podwójne opodatkowanie tu chodzi.

Dlaczego pewien wycinek rynku, który optymalizuje się podatkowo z wykorzystaniem funduszy, nie będzie płacił nowej daniny?

Przemawia za tym, licząc na szybko, ale tak bardzo szybko, jakieś milion pięćset sto dziewięćset alternatywnych rozwiązań optymalizacji podatkowej, które zamiast asów, wyciągać będą z rękawów ich doradcy podatkowi. Nie jestem jednak przekonany, czy Panie Posłanki i Panowie Posłowie, opracowując swój projekt uwzględnialiście, że te asy z rękawów spowodują odpływ znacznej części kapitału poza granice RP.

Dziś nie jest żadnym problemem utworzenie holenderskiej fundacji, postawienie luksemburskiego, czy maltańskiego funduszu lub też powołanie cypryjskiej spółki osobowej. Przeniesienie aktywności zawodowej według wskazań kompasu, na Północ, Południe, Wschód, czy Zachód, również nie jest obecnie problemem. Z jakichś jednak względów znaczna część rodzimych przedsiębiorców decydowała się dotychczas na pozostawienie swoich biznesów w Polsce. Myślicie Państwo, że po Waszej nowelizacji nie zmienią oni zdania?

Panie Posłanki i Panowie Posłowie, pozwólcie, że na koniec poruszę jeszcze jeden wątek.

Związany jest on z wewnętrznym podziałem funduszy inwestycyjnych. Wiecie zapewne, że „FIZ” to tak naprawdę co najmniej kilka różnego rodzaju struktur inwestycyjnych, wśród których wymienić można fundusze publiczne jak i niepubliczne, sekurytyzacyjne, czy aktywów niepublicznych?

I tu się będę czepiał, bo zdajecie sobie ,Panie Posłanki i Panowie Posłowie, sprawę z tego, jaka jest podstawowa różnica pomiędzy funduszami otwartymi a zamkniętymi? Między innymi taka, że z funduszu otwartego można w każdej chwili wyjść. A jak wyglądają pod tym względem fundusze inwestycyjne zamknięte? Pewnie dowiedzą się o tym na własnej skórze wszyscy inwestorzy, również ci będący osobami fizycznymi, dla których inwestycja w FIZ, po wprowadzeniu proponowanej przez Was zmiany, stanie się zwyczajnie nieopłacalna.

Nigdy nie kryłem się z tym, że Wasze, Panie Posłanki i Panowie Posłowie, poglądy od moich dzieli odległość tak duża, jak dystans najdłuższego ukończonego przeze mnie biegu. Nigdy jednak nie utyskiwałem, gdy podejmowaliście decyzje, które ja uznawałem za błędne. W takich chwilach zagryzałem zęby i brałem się zwyczajnie za robotę. Obiecuję, że i tym razem tak będzie. Gdybyście jednak, Panie Posłanki i Panowie Posłowie, chcieli opracować jakiś nowy projekt ustawy dotyczącej funduszy inwestycyjnych, skontaktujcie się proszę ze mną wcześniej na priv, chętnie Wam w tym pomogę.

Tylko nie róbcie tego proszę na dzień przed Bożym Narodzeniem, będę wtedy lepił pierogi.

Share Button

Comments

comments

One comment Add yours
  1. Nic dodać, nic ująć.

    Projektodawca (KP PiS) jednolicie traktuje podmioty optymalizacyjne i inwestycyjne na rynku fiz. Optymalizatorzy nie przestaną uciekać od podatków dlatego, że zlikwiduje się im jakiś jeden wehikuł. Inwestorzy natomiast ograniczą swoją działalność dlatego, że zlikwiduje im się JEDYNY wehikuł do prowadzenia działalności inwestycyjnej w segmencie aktywów niepublicznych (ASI to jest samo co FIZ) – nieruchomości, udziały i akcje nienotowane, obligacje prywatne, sekurytyzacja wierzytelności etc. Projekt niesie ze sobą potężne ryzyko systemowe dla makroekonomicznych podstaw naszej gospodarki – z sektorem bankowym włącznie bowiem zagrożeniem dla tego sektora będzie ograniczenie działalności funduszy sekurytyzacyjnych. Co ja tu będę się rozpisywał – projekt jest łomem w ręku debila a nie jakąś walką z optymalizacją podatkową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.