Choć od ostatniego kryzysu finansowego upłynęło już blisko 6 lat, pewnie każdy z nas do dziś pamięta jak daleko idące skutki wywarł on na inwestycje nie tylko dużych instytucjonalnych graczy, ale również przeciętnego Kowalskiego.

Wydarzenia zapoczątkowane na rynku kredytów hipotecznych w USA pokazały, że wystarczy zaledwie kilka miesięcy, by na drugiej części globu przynoszące dotychczas dwucyfrowe stopy zwrotu produkty inwestycyjne zaczęły pikować, przyprawiając o zawrót głowy niejednego z nas.

Straty sięgające kilkudziesięciu procent, w przypadku wielu form lokowania kapitału, były normą. Dla znacznej liczby osób oznaczało to znaczne uszczuplenie niekiedy oszczędności życia. Do dziś, wiele z inwestycji, które zanotowały w latach kryzysu spadek, nie powróciło jeszcze do wyników sprzed 2007 r.

Wydarzenia mające miejsce kilka lat temu pokazały brutalną prawdę. Prawdę zgodnie, z którą w wielu przypadkach oferowane nam produkty inwestycyjne były zwyczajnie dla nas nieodpowiednie.

Dlaczego tak się działo? Trudno o wskazanie jednoznacznej przyczy. Z jednej strony trzeba uderzyć się w pierś i przyznać do tego, że być może nie do końca obiektywnie ocenialiśmy swoją wiedzę na temat określonych rodzajów produktów inwestycyjnych. Z drugiej strony, same instytucje finansowe, nie ma co tu ukrywać, nie przyczyniały się do rozwoju naszej wiedzy na temat finansów. Oczywiście można wskazać wiele przykładów rynkowych, w których banki, czy domy maklerskie zachowywały się fair, oferując produkty inwestycyjne dostosowane do preferencji poszczególnych inwestorów. Niestety, poza przykładami godnymi naśladowania, widocznych było wiele nadużyć. Najczęściej takie sytuacje występowały w przypadku osób i podmiotów, których wynagrodzenie uzależnione było od wykonania określonego planu sprzedażowego. Konsekwencją takiego powiązania były sytuacje, w których statystyczny Kowalski będąc przeświadczonym, że zakłada bezpieczną lokatę bankową, decydował się na produkt strukturyzowany o podwyższonym poziomie ryzyka. Co było potem? Wiadomo.

Powyżej opisane wydarzenia, doprowadzając do uszczuplenia niejednego portfela, skłoniły unijnego prawodawcę do działania.

Jednym z efektów jego prac było uchwalenie drugiej dyrektywy w sprawie rynku instrumentów finansowych, tzw. MIFID II (pierwsza dyrektywa MIFID została uchwalona w 2004 r.). Głównym obszarem regulacji MIFID II jest ochrona interesu indywidualnych klientów instytucji finansowych. Jedną z form takiej ochrony jest test odpowiedniości. Ci, którzy mają doświadczenie w nabywaniu jednostek uczestnictwa, na pewno się z nim spotkali. Przykładowy kwestionariusz znaleźć można tu: https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0ahUKEwjriIWc667JAhVp1XIKHVLYDJQQFgggMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.izfa.pl%2Fdownload%2Ffile%2Fid%2F9%2Fn%2Ftest-odpowiedniosci-izfia&usg=AFQjCNEKu0JqBsFiLCuU6w6pOSuORg5dzQ&sig2=cevgK54VBvd1XykFpGFTzg

(Po kliknięciu w link powinien otworzyć się PDF przygotowany przez Izbę Zarządzających Funduszami i Aktywami. Jest to wzorcowy test wykorzystywany przez instytucje finansowe reprezentujące znaczną część rynku).

Co ma na celu przeprowadzenie testu odpowiedniości?

Test odpowiedniości ma na celu uzyskanie od klienta informacji o poziomie jego wiedzy i doświadczenia inwestycyjnego. Badany poziom wiedzy dotyczy takich obszarów, jak:

1) specyfika inwestowania w jednostki uczestnictwa lub tytuły uczestnictwa oraz ryzyko związane z inwestowaniem w te instrumenty finansowe;

2) charakter, wielkość i częstotliwość dokonywania transakcji instrumentami finansowymi;

3) poziom wykształcenia, zawód wykonywany obecnie lub zawód wykonywany poprzednio, jeżeli jest to istotne dla dokonania oceny.

Na co wpływa wynik testu?

Tym, co wymaga podkreślenia jest fakt, że test odpowiedniości nie rodzi żadnych negatywnych skutków. Jeżeli na podstawie informacji uzyskanych od klienta podmiot oferujący jednostki uczestnictwa oceni, że dany instrument finansowy lub usługa nie są dla niego odpowiednie, podmiot taki powinien niezwłocznie o tym klienta poinformować.

Nietrafiona inwestycja może okazać się bardzo kosztowna. Warto korzystać z wiedzy, która może nas przed taką potencjalną stratą uchronić.

Share Button

Comments

comments

2 comments Add yours
    1. Witaj, niestety nie mogę Ci doradzić, w jaki konkretnie produkt zainwestować. Tego typu działalność stanowi doradztwo inwestycyjne i wymaga zezwolenia KNF. Ogólnie wszystko zależy od tego, jak duży zysk chciałbyś osiągnąć oraz jak duży poziom ryzyka jesteś w stanie zaakceptować. Jeżeli przyjmujesz, że nie chcesz stracić na inwestycji jednocześnie zakładając jej niewielki potencjalny wzrost, być może odpowiednim produktem dla Ciebie będą fundusze skarbowe. Trochę większym poziomem ryzyka, ale jednocześnie większym potencjalnym zyskiem cechują się fundusze obligacyjne. Największe z możliwych ryzyk wiąże się z inwestowaniem w fundusze akcyjne. Dają one potencjalnie możliwość do największego zwrotu z inwestycji,jednakże tu szczególnie należy liczyć się z możliwością utraty co najmniej części wpłaconego kapitału. Każdy z funduszy inwestycyjnych otwartych ma obowiązek publikowania tzw. kluczowych informacji dla inwestorów. Polecam ich lekturę przed dokonaniem wyboru odpowiedniego produktu. Kluczowe informacje dla inwestorów są dokumentem zestandaryzowanym, dlatego bez względu na to, jakiego funduszu będą dotyczyć, graficznie przedstawiały się będą w bardzo zbliżony sposób.Również zakres informacji w każdym przypadku będzie taki sam. Co ważne, udostępnianie kluczowych informacji dla inwestorów odbywa się bezpłatnie i nie może być warunkowane jakąkolwiek deklaracją co do dokonania określonego rodzaju inwestycji ze strony osoby zainteresowanej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.